Dzień 38 subiektywna opowieść o Rumunie
San Marino - Sassocorvaro [37 km] W hostelu miałem wspólny pokój z 4 Włoszkami. No dobra, żartuję. Z Japończykiem, Kanadyjczykiem, Nowozelandczykiem i Rumunem. I każdy stara się w tej małej, wspólnej przestrzeni być jak najciszej, żeby nie przeszkadzać innym. Miałem iść na miasto szukać piłkarzy z reprezentacji San Marino. Pani w recepcji powiedziała mi że do baru gdzie można ich zwykle spotkać mam jakieś 1,5 – 2 km. Gdy zapytałem pana obok, powiedział że ...

Czytaj więcej

Dzień 37 San Marino
Cesena - San Marino [37 km] Wieczorem docieram do Cesena. W Centrum słyszę język polski i zatrzymuje się na chwile rozmowy. W końcu spotkałem Polaków mieszkających we Włoszech. Na pożegnanie dostaję jeszcze paczkę słodkości na drogę (spotkaliśmy się pod cukiernią w której pracowała jedna z Polek). Docieram do mojego kolejnego gospodarza. Mam czas dla siebie, ponieważ Filippo musi wyjść, więc czas na kolejną rutynę – pranie, suszenie wczorajszego prania, praca z ...

Czytaj więcej

Dzień 36 rutyna
Ravenna - Cesena [35 km] Po dotarciu na nocleg zrobiłem pranie, mój gospodarz zostawił mi dom i pojechał na spotkanie. Rano ruszam dalej. Po 8 termometr pokazuje już 24 stopnie. Jest naprawdę fajnie. Ruch mniejszy niż wczoraj, ale mimo wszystko ciężko jest się wyciszyć kiedy obok mijają Cię samochody, a w oddali słychać autostradę. Ale słoneczko rekompensuje wszystkie minusy. Przy drogach pełno starych znaków. Roboty drogowe, malowanie pasów, nierówności na drodze, ...

Czytaj więcej

Dzień 35 iść, ciągle iść…
Porto Garibaldi - Ravenna [35,5 km] Nic dziwnego że mężczyźni nie lubią zakupów. Kobietom bo takich przeprawach chyba by się odechciało. Mnie wczorajsze dobiły. Pierwsza osoba powiedziała mi że mam do sklepu 1 km, druga że 6… spora różnica po przejściu 31 km. Okazało się tak jak wczoraj już wspomniałem, że w jedną stronę miałem 3km. Suma sumarum, po powrocie padłem. Rano opuszczam krainę setek kanałów. Krainę wiecznej wilgoci, szczurów, komarów i ...

Czytaj więcej

Dzień 34 kontrola radarowa
Monticelli - Porto Garibaldi [38 km] Rano pobudka 7.30 i wyjątkowo jestem wyspany. Patrzę na tradycyjny zegarek, sprawdzam w internecie. Już wiem. Zmiana czasu. Po 8 śniadanie i cały dzbanek kawy. Gdy ja jem, słyszę jak siostra gdzieś dzwoni i po 15 minutach mam nocleg na dziś. Porto Garibaldi. Idealny początek niedzieli. Ruszam polną drogą, między jakimiś trzcinami i okazuje się że Włosi, podobnie jak Czesi, Austriacy i Portugalczycy, mają zwyczaj niedzielnego ...

Czytaj więcej

Dzień 33 wspomnienie Camino
Chioggia - Monticelli [40 km] Wczorajsze spotkanie z salezjaninem Don Marco wyglądało zupełnie inaczej niż z każdym innym włoskim księdzem. Rozmowa trwała mniej niż minutę. Idę z Polski i szukam kawałka podłogi na noc. OK. Żadnego stękania, wymyślania, żadnych pytań. Po prostu ok. Chodź za mną. Gdy rano szukałem Don Marco żeby oddać klucze, znalazłem sprzątaczkę. Chciałem jej je oddać, ale ona zdzwoniła do księdza, który przyszedł mnie pożegnać. ...

Czytaj więcej

Dzień 32 pellegrino
Wenecja - Chioggia W Wenecji miałem umówiony nocleg z couchsurfingu. Na miejscu okazało się jednak, że nikt nie otwiera drzwi, a telefon mojego gospodarza jest wyłączony. Stojąc pod drzwiami i zastanawiając się co dalej słyszę: Ciao Paweł! To Salvadore idzie do opery. Mały jest ten świat. W końcu zacząłem szukać jakiegoś taniego hostelu. Znalazłem “super tani” nocleg za 85 euro, a potem już „za grosze zupełne” – za 50 euro. Później odwiedziłem parę ...

Czytaj więcej

Dzień 31 księża i urzędnicy
Ca`Corne - Wenecja [21 km] Wczoraj, po 45,5 km już w kompletnych ciemnościach dotarłem do Ca`Corne. . Znalazłem kościół, ale nikogo więcej. Pierwsza napotkana osoba nie mówiła po angielsku. Druga już tak. I to na tyle dobrze, że po dwóch minutach wiedziałem, że wszystko będzie super. Fabienne powiedziała, że chociaż nie jest katolikiem to chętnie mi pomoże. Zadzwoniła do koleżanki po numer do księdza, okazało się że ksiądz tu od roku nie mieszka i przyjeżdża ...

Czytaj więcej

Dzień 30 podróżnych w dom przyjąć
Portogruaro - Ca`Corner [45 km] O 18.00 poszedłem jeszcze wczoraj na mszę poświęconą Janowi Pawłowi II. Pamięć o nim jest tu wciąż bardzo żywa. Po mszy Ksiądz Tomek przygotował kolację. Pierwsza od miesiąca jajecznica z cebulą. Pycha!:) Tutaj nie jada się takich rzeczy. Pomimo młodego wieku ks. Tomek ma bardzo mądre i otwarte spojrzenie na to jak powinien wyglądać współczesny Kościół. Z ciekawostek: kiedy przyjechał tutaj używaną Toyotą Corolla to jego ...

Czytaj więcej

Dzień 29 zaświadczenie
San Giorgio di Nogaro - Portogruaro [30,5 km] Rano ruszam we mgle. Główne ulice miast i drogi pomiędzy tymi miasteczkami to via Roma, którymi wędruje co roku wielu pielgrzymów, często są one niestety wąskie i bez pobocza, więc czasami jak jadą 2 tiry to jest naprawdę nie fajnie. O 12 godz. Zostało już tylko 16 km na nocleg. Szukając informacji na temat kolejnej postojowej miejscowości – Portogruaro, okazało się że na jednej parafii jest polski ksiądz i szybko ...

Czytaj więcej