Dzień 27
Tasucu - Girne - Nikozja (105 km) Welcome Cypr. Noc na promie to po prostu noc na promie. Mimo że leżysz na kilku siedzeniach, to jednak za bardzo odpocząć się nie dało. Grunt, że dobiliśmy. Udaje się przejść kontrolę i nie dostać pieczątki do paszportu. Podobno mając taką pieczątkę w paszporcie, nie wjedzie się na Cypr południowy. Poprosiłem więc o stempelek na kawałku papieru, tutaj ten papier nazywają wizą. Na Cyprze pierwszym zaskoczeniem jest ruch ...

Czytaj więcej

Dzień 26
Alanya – Anamur – Tasucu (127 km) Dziś pobudka o 5.30 polskiego czasu czyli o 6.30 mojego. Szybkie śniadania i 7.20 ruszam. Typowy poranek w nadmorskim kurorcie. 17 stopni, słońce pięknie świeci, powoli wydostaję się z miasta. Gdy jednak widzę czarne chmury na horyzoncie to ruszam normalnym tempem. 127 km. Może chociaż 27 uda się w słońcu, wtedy to już tylko 100 w deszczu. Po 90 km ciężkiej pracy, jakiś gość woła do mnie z baru: hello my friend! Masz ...

Czytaj więcej

Dzień 25
Manavgat – Alanya (78,5km) Kolejny piękny poranek w Turcji. Od dwóch dni zastanawiam się na tym, czy powinienem coś zrobić z moim przednim kołem, które lekko się zdeformowało gdy ostatnio ktoś przede mną ostro zahamował, a ja nie zdążyłem wypiąć się z pedałów i zaliczyłem glebę. Zauważam serwis rowerowy i już bez chwili namysłu wstępuję. Koło jak nowe można ruszać na poszukiwanie zabytków. Idąc za radą Nihan, decyduję wrócić się kilka km do ...

Czytaj więcej

Dzień 24
Antalya – Manavgat (98 km) Dzień dobry bardzo. Zapowiada się fantastyczny dzień. Wracając jednak jeszcze na chwilę do wczoraj - Ahmed pokazał mi swoje zdjęcia sprzed roku. Gość około 170 cm, rok temu ważył jeszcze ponad 140kg. Kupił sobie rower, w jedną stronę miał do pracy 20km i tak dzień w dzień, jak zapomni czasem kluczy to więcej, co miesięcznie daje ponad 1000km. Dodajmy do tego dietę MJ (mniej jeść) i dziś waga pokazuje 68kg. Niesamowita ...

Czytaj więcej

Dzień 23
Balikesir – Antalya (Autobus+34km) Wczoraj minęły 3 tygodnie. Ponad 2000km za mną. Kończą się zapasy w apteczce, przybywa zdjęć i wspomnień. Dziś absolutnie fantastyczny dzień. Za oknem szaro, buro i mokro, ale tym razem wcale mi to nie przeszkadza. O 10.00 mam autobus do Antalya, więc jest szansa, że przy odrobinie szczęścia nie zmoknę przez te 4 km zanim dojadę na dworzec. Udaję się i już przed 10.00 jestem w autobusie. Dziś widzę Turcję z innej ...

Czytaj więcej

Dzień 22
Bandirma – Balikesir (81 km) Od mamy Ertuna dostaję dwa prezenty. Typową chustkę turecką dla mojej mamy i robiony przez nią na drutach sweterek dla dziecka, że niby to prezent dla mnie. Chyba trzeba się będzie brać do roboty po powrocie :) Ruszam i po 20km wkładam mój ortalionowych uniform przeciwdeszczowy. Deszcz i wiatr to coś czego się obawiałem przed wyjazdem. Jak to będzie pedałować w deszczu 100km? Może dzisiaj nie było deszczu non stop przez 100km, ...

Czytaj więcej

Dzień 21
Luleburgaz – Bandirma (64 km) Drugi poranek w Turcji czas zacząć. Zanim się na dobre obudziłem, już słyszałem burzę i odgłosy piorunów. Na balkonie widać grad. Po śniadaniu Ilker idzie do pracy (uczy angielskiego), ja jeszcze zostaję, ale najpóźniej o 11.00 chcę ruszyć bez względu na to czy będzie padać, czy nie. Dziś muszę dojechać na 19 na prom i promem dopłynę do miejscowości w której mam nocleg. Całe szczęście deszcz jednak odpuścił. ...

Czytaj więcej

Dzień 20
Edirne – Luleburgaz (75 km) Pierwszy dzień w Turcji zaczął się bardzo sympatycznie. Wspólne śniadanie z parą, która od 7 lat podróżuje rowerem dookoła świata (http://www.velomad.com/) i mogę ruszać. Pogoda absolutnie fantastyczna. Sucho, zero wiatru, słońce, 15 stopni. Zaczynam na wysokości ok 70m, kończę na wysokości ok 100, więc zapowiada się bardzo delikatne pedałowanie. Po pierwszych kilometrów pozbywam się złudzeń. Góra, dół, góra dół. W sumie ...

Czytaj więcej

Dzień 19
Dimitrovgrad – Edirne (110 km) Rano budzi mnie wiatr. Zdejmuje suche pranie z balkonu i zaraz zaczyna się burza. Wtedy już wiem, że to nie wczorajszy dzień był wyzwaniem. Prawdziwa przygoda jest dopiero przede mną. Po 9 jest mam już wizę. Pojawia się Anton, jemy śniadanie a później jedziemy 1km do jego przyjaciela wydrukować wizę i zostaje już tylko 117 :) Góra i dół, góra i dół. Wiatr w twarz i od czasu do czasu deszcz. Mimo że nie pada cały czas, to ...

Czytaj więcej

Dzień 18
Kostenets – Plodviv – Dimitrovgrad (178 km) Absolutne dzień dobry bardzo. Spałem jak noworodek. 8.30 pobudka, śniadanie i można jechać. Słońce pięknie świeci, dookoła góry, dziś 90 km i to raczej w dół niż w górę. Zapowiada się piękny dzień. Pierwszy odpoczynek robię dopiero po 50 km. Uruchamiam palnik, przygotowuję chińską zupkę, a na deser kanapki z domowym dżemem, który dostałem od mamy Milana. Jeszcze tylko zdjęcie gór, które zostawiam z tyłu, i ...

Czytaj więcej