Dzień 16: Setubal – Lizbona 28,5 km
Wieczór w Setubal był sielankowy. Poszwendaliśmy się po miasteczku, w portugalskiej biedronce, czyli Pingo Doce zrobiliśmy zakupy, a później biesiada na tarasie u bombeiros, z widokiem na gustownie oswietloną Troje w oddali. Tym razem nie ma sali koedukacyjnej, więc Paweł dostaje łóżko w sali męskiej, ja w żeńskiej i rano o umówionej godzinie spotykamy się na korytarzu. Wyjście tradycyjnie przed 7, jak tylko zrobiło sie widno przed nami wyrosły pstre wzgórza. Nie ma ...

Czytaj więcej

Dzień 15: Torrão – Troía – Setubal 24 km
To chyba najnudniejszy z dotychczasowych dni. Zakup wody w Completar i idziemy. Długo prosta droga do Troi i nic po drodze. Po 12 jesteśmy przy kasie z biletami na prom. Decydujemy się jednak na kolejne 5km spaceru. Z centrum Troi do Setubal jest katamaran, a przy okazji zobaczymy miasteczko. W Setubal chwila niepewności u Bombeiros, ale już po chwili idziemy z przewodnikiem na piętro. Tam mała niespodzianka, oddzelne pokoje dla Pań i dla Panów. Tak więc już po 16 pora relaksu. 300 ...

Czytaj więcej

Dzień 14: Lagoa de Santo Andre – Carvalhal
Pyszna kolacja, prysznic i wygodne łóżko znowu nas zregenerowały. Start przed 7 żeby jak najwięcej skorzystać z porannego chłodu. Luis nas pożegnał razem z jego 4 pieskami i w drogę. Jeden pupilek też zechciał na spacer więc wiernie nam towarzyszył. Po kilometrze zaczęliśmy wyganiać go z powrotem do domu, po dwóch widać bylo że ani mysli o powrocie. Po trzech zaczęliśmy podejrzewać go o myśli samobójcze, kiedy na drodze szybkiego ruchu chciał się przywitać z ...

Czytaj więcej

Dzień 13: Vale de Aquas – Santiago do Cacem 26 km
Dzień jak co dzień. Pobudka, wypad z namiotu jeszcze po ciemku i oby do pierwszej miejscowości gdzie jest sklep. Godzina 8.45 sklep zamknięty ale klient po 60 czekający na otwarcie, pokazuje że od 9. Ok poczekamy. Człowiek chyba nie gadał z nikim w tym roku. Mimo że my tylko english to mówił do nas przez pół godziny. Fuck. Rano jednak zdecydowanie preferujemy ciszę. Do sklepu wdarłem się o 9.15 i zanim wyszedłem z dwoma butelkami wody mineralnej minęło kolejne 15 miniut. ...

Czytaj więcej

Dzień 12: Porto Covo – Vale de Aquas 35 km
Noc w hostelu, wolny wieczór, wuchta makaronu, czyste ciuchy i chwila dla siebie mocno nas zregenorawały. Z chęcią wstaliśmy już o 6 żeby przed 7 być na szlaku. Ze smutkiem żegnamy się na razie z oceanem, dziś droga prowadzi w głąb lądu. Z nowymi siłami, w porannym chłodzie kilometry szybko uciekają. Po drodze mijamy wioski, gdzie życie biegnie swoim własnym rytmem: sianie, wzrost i plony. Podziwiamy zwłaszcza dorodne drzewa owocowe: cytryny, pomarańcze, figi, granaty. Tym ...

Czytaj więcej

Dzień 11: Vila Nova de Milfontes – Porto Covo 17 km
Dziś będzie absolutnie fantastyczny dzień. Po wczorajszej nieudanej próbie spędzenia noclegu pod dachem dziś musi się udać. Mamy zarezerwowany pokój w hostelu, ale to dopiero wieczorem. Na razie pobudka o 7, rękawiczki czapka kurtka, mimo że za pół godziny wsystko trzeba będzie zdjąć. Woda na kawę się gotuje, a my w międzyczasie się pakujemy. Dzisiejszy odcinek opisany jest jako ciężki. Ma być cały czas piach i słabe oznakowanie trasy. Wszystko to rekompensują widoki, ...

Czytaj więcej

Dzień 10: Almograve – Vila Nova de Milfontes 22 km
Nocka minęła w miare spokojnie. Po wyjściu z namiotu, przywitał nas przeszywająco chłodny wiatr. Szybko wkładamy ciepłe rzeczy i składamy mokry od wewnątrz i od zewnątrz namiot. Dodatkowo wszystko oblepione brudnym piachem. Później na postoju będziemy namiot rozkładać i suszyć, jak nie wyschnie to na kolejnej pauzie powtórka z rozrywki i tak do skutku. Dziś idziemy dalej szlakiem rybackim, tuż nad oceanem. Autor drogi postarał się o to żeby nie było nudno. Wąskie ...

Czytaj więcej

Dzień 9: Zambujeira do Mar – Almograve 29km
Noc w lesie nad oceanem minęła bardzo spokojnie. Budzik zadzwonił jeszcze gdy było ciemno. W świetle czolówek zaczęliśmy się pakować i szybko w drogę. Zanim wyjdzie słońce jest naprawdę zimno. W Zambujeira do Mar kupujemy pieczywo w piekarni. Bułki razowe są ciężkie jak kamienie ale jedna taka wystarcza zamiast 4 normalnych. W centrum miasta siedząc na chodniku jemy śniadanie obserwowani z politowaniem przez rasowych turystów, którzy dzień zaczynają od espresso w ...

Czytaj więcej

Dzień 8
Odpoczynek w bombeiros bardzo pomógł, na rozgrzanie mięśni wieczorem jeszcze rozegraliśmy meczyk w ping ponga. Po takim relaksie pobudka o 6 nie była straszna. Wczorajsza patelnia dała nam się we znaki więc dziś chcieliśmy wykorzystać poranny chłód i przejść jak najwięcej zanim zacznie palić słońce. Wyszliśmy o godzinie 7, szybko weszliśmy na szlak, który prowadził przez równie malownicze co męczące pagórki. Po ponad 4 km ostrych spadów i wzniesień Paweł ...

Czytaj więcej

Dzień 7
W związku z tym że spaliśmy na punkcie widokowym, rano pobudka o 7 i idziemy na plażę. W zwiazku z niedzielą dniem odpoczynku plan jest prosty. Plaża a potem 12 km do Aljezur. Mieliśmy plażować do 14 ale jak człowiek jest caly czas w ruchu to ciężko tak nagle zastygnąć, dlatego też ruszyliśmy o 11.30. Szlak jest piękny. Raz w górę raz w dół. I tak przez 12 km. Nie wiem czy to starość czy upał ale docieramy do celu wykończeni. W Bombeiros Voluntàrios naprawdę ...

Czytaj więcej