Iść, ciągle iść…
Noc na dnie wulkanu minęła szybko, po 8 rano jesteśmy w miasteczku, a jedyny sklep jest jeszcze zamknięty. Para Niemców z którą chwilę rozmawialiśmy uzupełnia nam zapas wody, nie musimy więc czekać z wymarszem. Cel na dziś to minąć Playa Blanca, co oznacza conajmniej 30 km marszu. Cel pierwszy, główna atrakcja El Golfo, to Laguna Verde czyli małe powulkaniczne jeziorko, otoczone skałami tuż nad brzegiem oceanu. Przy odpowiednim świetle ma ono intensywny zielony kolor. ...

Czytaj więcej

12 km przez lawę i żużel czyli Ruta del Litoral
Szlak można zacząć z miejscowości El Golfo i skończyć na Playa de la Madeira i taki był pierwotny plan, ale w końcu postanowiliśmy zacząć inaczej. Autobusem dojeżdżamy do Mancha Blanca i stamtąd szlakiem Caldera Blanca prowadzącym obok wygasłych wulkanów, m.in. Montana Blanca. Po około 12 km jesteśmy na plaży Playa de la Madeira i zaczynamy właściwą wędrówkę.Opisy szlaku, które można znaleźć w necie, brzmią bardzo romantycznie: ponad 12 kilometrowy szlak ...

Czytaj więcej

GR 131
W poniedziałek rano schodzimy z promu i od razu jesteśmy na szlaku. Do przejścia 71 km. Gdyby nie przeziębienie Izy, byłaby to bardzo sympatyczna przechadzka. Szlak prowadzi przez całą wyspę, z miejscowości Orzola do Playa Blanca. Na początku bardzo dobrze oznakowany, dosłownie każda zmiana kierunku jest oznaczona. W połowie drogi zmienia się to jednak do tego stopnia, że w kluczowych momentach bez posiłkowania się aplikacją Maps me, łatwo zeszlibyśmy ze szlaku. Na pewno nie ...

Czytaj więcej

La Graciosa – ostatni dzień
Kolejny dzień to kolejna zmiana planów. Rano mieliśmy płynąć promem do Orzoli, ale nad Lanzarotte nadciągnęły deszczowe chmury więc przełożyliśmy wyjazd o jeden dzień. Niedziela na La Graciose mija jeszcze bardziej leniwie niż zwykły dzień. Parę osób przemknęło z bułkami z piekarni, kilka osób popija kawę w barze a o 12 jeszcze nikogo nie ma na plaży. My idziemy na kolejny spacer i po 3 dniach możemy powiedzieć, że mamy wyspę w małym ...

Czytaj więcej

La Graciosa c.d.
Dziś zwiedzamy drugą część wyspy - planujemy zrobić pętelkę rekomendowaną w przewodniku. Jak się później okazuje, ścieżek jest na tyle dużo, że można je na bieżąco wybierać. W głąb lądu idziemy zatem zgodnie z przewodnikiem, a później trzymamy się jak najbliżej wody. Pogoda znowu sprzyja i na szczęście wiatr daje nam dzisiaj trochę odpocząć; słońce świeci, na niebie kilka chmur. Z widokami zapoznaliśmy się już trochę wczoraj, co jednak nie pomniejszyło ...

Czytaj więcej

La Graciosa
To była kiepska noc. Dreszcze, zbijanie gorączki - totalnie mnie rozłożyło. Albo to te nieustannie wiejące wiatry, albo niedoleczone przeziębienie jeszcze z Polski. Pewnie jedno i drugie. Paweł widząc mnie w takim stanie postanawia szukać noclegu jak tylko dotrzemy na La Graciosa i na dziś planujemy relaks. Najchętniej zostałabym w namiocie cały dzień, ale jakoś się pozbierałam i o 9, zgodnie z planem, odpłyneliśmy promem. Bilet w 2 strony kosztuje 20 euro, dla tubylcow ...

Czytaj więcej

Szukamy mapy
Dziś już ostatni dzień w którym mamy samochód do dyspozycji więc w końcu musimy kupić mapę na której są zaznaczone szlaki piesze. Przed wylotem znalazłem informację o ponad 400km wyznaczonych szlaków, o szlaku GR 131 o długości ok 70km, który prowadzi z północy na południe (albo odwrotnie) czy szlaku GR 135 czyli ponad 200km drodze dookoła wyspy, ale w żadnej księgarni czy informacji turystycznej nikt nic o tym nie wiedział. Mamy nadzieję, że w Arrecife w końcu się ...

Czytaj więcej

Must see:)
Pierwszą noc spędzamy pod namiotem rozbitym na klifie. Wczoraj widzieliśmy nocną panoramę Puerto del Carmen, dziś oglądamy wschód słońca nad oceanem. Gdy kładliśmy się spać w namiocie było dwadzieścia stopni, nad ranem temperatura spadła do osiemnastu. Rano śniadanie, kawa i już o 7.30 przebieramy się w krótkie spodenki i t-shirty. Wysoka temperatura o tak wczesnej porze dnia robi na nas niesamowite wrażenie. Na pierwszy ogień dzisiejszego dnia wybieramy Park Narodowy ...

Czytaj więcej

Dzień pierwszy – rekonesans
Przygoda zaczyna sie po 13.00. Odbieramy wypożyczone auto i jedziemy do centrum kupić gaz do kuchenki i mapę ze szlakami trekkingowymi. To czas sjesty wiec prawie wszystko jest zamknięte. W Decathlonie znajdujemy gaz i kierujemu się do Puerto del Carmen. Samochód mamy do czwartku więc plan na początek zakłada objechanie wyspy, oczywiście dookoła, a potem zobaczymy. Puerto to przeurocze, lekko zaspane miasteczko. Cicho,spokojnie, turyści siedzą w barach na nadmorskich deptakach. ...

Czytaj więcej

Jeśli nie Główny Szlak Beskidzki to co?
Jak Ty odpowiedziałbyś na to pytanie? Nasza przygoda Z GSB powinna zacząć się we wtorek rano. Ze Szklarskiej Poręby, przez Wrocław, Katowice, Wisłę mieliśmy dotrzeć do Ustronia a następnego dnia rano rozpocząć wędrówkę do Wołosatego. 24 dni i 500km do przejścia. Przewodnik kupiony, trasa opracowana, sprzęt prawie spakowany. W niedzielę po 17.00 sprawdzamy prognozę pogody i niestety nie jest dobrze. W środę zaczynają się opady ktore mają potrwać kilka dni. Sprawdzamy ...

Czytaj więcej