Menu

Dzień 46 to już tuż tuż

Configni – Passo Corese [39 km]

To już przedostatni dzień i zaczyna się zupełnie normalnie 🙂 Pobudka, kawa i ognia. Kolejny mały rekord – pierwsza przerwa po 19 km. Znajduje sklep i można uzupełnić kalorie. Wczoraj poprosiłem ks. Jacka o telefon do następnej parafii i tym sposobem mam kolejny nocleg. Wygląda na to, że i Włosi nie zobaczą jaki mam ładny namiot 🙂 Startuje z wysokości ok. 650 m n.p.m. i mam bardzo błędne przekonanie (zresztą już nie pierwszy raz podczas tej wędrówki) że teraz to już tylko w dół. Rację mam w połowie. Jest w dół. Ale potem w górę. I znowu w dół… A pamiętam jak myślałem po drodze – aby do San Marino, tam jest ok. 700 m, Rzym na około 200m więc za San Marino to już tylko z górki… 🙂 Dotarłem na parafię. Ksiądz mówi tylko po włosku, ale jest laptop i google translator. Ksiądz pokazuje mi przetłumaczony tekst – „idziesz z 6 stron?” 😀 Kolejne tłumaczenie podobne. Tak więc wróciliśmy do języka międzynarodowego i dalej machaliśmy rękami. A jutro o tej porze będę mógł powiedzieć – nadejszła wiekopomna chwila 🙂

///

It is the last but one day and it starts as usual – I wake up, coffee and let`s go. And my next small record – first break after 19 km. I find a shop and I can replenish calories. Yesterday I asked father Jacek for a call to the next parish and in this way I have an accommodation for the following night. It looks as if Italian also didn`t see my tent :). I`m starting from the height of 650 m and I`m wide off the mark than it the road will be only down today. I`m right only in a halfway. The way is going down, but after that it`s going up. And up and down again… I remember when I thought going to San Marino that the most important is to reach San Marino – it is located on 700 of heights, Rome is on a height of 200 m, so going from San Marino to Rome will be all downhill… 🙂 I came to the parish. The priest speaks only Italian, but there is a laptop and google translator. Priest is showing me a translated text – “are you coming from 6 sides”? 😀 Next translation is similar, so we came back to the previous international language and we waved with our hands again. An tomorrow at this time I hope I will be able to tell “that`s it! Here I am” 🙂

O Nas

Dzień dobry bardzo. Ja to Paweł, a ona to Iza. Witamy Cię na naszej stronie. Jesteśmy w miarę normalną parą, poza tym że nie zgadzamy się z przyjętą przez większość definicją normalności, a wręcz się przeciwko niej buntujemy. Wierzymy w to, że życie nie sprowadza się jedynie do bezsensownej konsumpcji, a do szczęścia nie jest nam potrzebny nowy ajffon. Wierzymy w życie z pasją, pełne aktywności, pokonywanie własnych słabości, a przede wszystkim wierzymy w Boga. Dzięki jego opiece i ciężkiej pracy conajmniej raz w roku możemy się wyrwać z pułapki normalności. Na tydzień, miesiąc, czy dwa. Stopem, rowerem, pieszo albo samochodem. Nie musi to być wcale daleko. Życie ma smak i zapiera dech w piersiach nawet w „naszych” Karkonoszach. Wystarczy wziąć plecak, zmienić tryb na offline, wyciszyć telefon i wyjść z domu. Przed nami miesiąc w Albanii. Rodzina i przyjaciele przyzwyczaili się już, że będąc gdzieś dalej piszemy dla nich jakąś krótką relację. Tak będzie i tym razem. Zapraszamy do wspólnej podróży.