Jaki plan – to jest pytanie które zadaję sobie w miarę regularnie. Plan na jutro, plan na życie, plan na następną wyprawę. Tak więc już w drodze do Jerozolimy padło pytanie a co za rok. Odpowiedź skrystalizowała się po powrocie. Mimo apetytu na Camino Norte czy Camino Via de la Plata wygrało ponownie Camino Portugalskie. Start, tradycyjnie J, w połowie września. Chcieliśmy jechać stopem, ale gdyby trafił się jakiś tani lot to nie wykluczaliśmy tej opcji. 3 dni przed wyjazdem kompletnie przez przypadek sprawdziłem blablacar i okazało się że jest przejazd na trasie Gdańsk Walencja, a że akurat mieliśmy transport dzień przed startem do Gniezna wyszło idealnie. Z Walencji kierunek Sewilla, potem Lagos, Sagres i startujemy dokładnie w tym samym miejscu gdzie zaczynałem 3 lata temu. Cel pierwszy to Santiago de Cacem, szlakiem Rota Vicentina, który prowadzi częściowo trasą którą szedłem, ale zdecydowanie bliżej oceanu. Następnie Lizbona, tam 2,3 dni postoju i ruszamy spod katedry do Porto skąd dalej Camino Nadbrzeżnym do Santiago de Compostela. Jeżeli czas pozwoli to chcemy pójść dalej na Przylądek Fisterra (w średniowieczu miejsce uważane za koniec świata). Taki jest plan, jak będzie będziemy się tego dowiadywać dzień po dniu. W związku z tym że piszemy w dużym stopniu dla rodziny, przyjaciół i bliższych czy dalszych znajomych zachęcamy do wspólnej wędrówki. Komentujcie, pytajcie, podpowiadajcie o czym moglibyśmy napisać a my w miarę możliwości będziemy reagować. Pozdrawiamy Paweł i Iza

Mała zapowiedź: