Piękny poranek pełnia ksiezyca nad ciemnym oceanem, nie pada mimo ulewy która była gdy jedliśmy śniadanie. Albergue szybko się wyludnia. Przed 7 zostało już tylko kilka osób. Połowa drogi mija bardzo szybko, za to końcówka trwa dłużej niż całe Camino. Lądujemy w malym albergue, jego największą zaletą jest to, że jest w centrum i 5 m obok jest market. Jest jeszcze wcześnie bo jest 15. Na zewnątrz leje i wieje. Dojście tutaj to zupełnie co innego niż dojscie do Santiago, Rzymu czy Jerozolimy. Zawsze czułem niedosyt smutek czy zdziwienie że to już. Dlaczego tak szybko. Tutaj oboje cieszymy się z końca. Jeszcze kilka dnia w Hiszpanii, prawie bez chodzenia i będziemy w Polsce. Dziękujemy za wspólną wędrówkę. Na początku grudnia postaram sie wrzucić zdjęcia na stronę jakby co zapraszamy. Gdybyśmy mieli tak szybciutko podsumować całą drogę to mogę napisać. Gdzieś by się szło, coś by się chciało.. BUEN Camino.

Share Button