Przygoda zaczyna sie po 13.00. Odbieramy wypożyczone auto i jedziemy do centrum kupić gaz do kuchenki i mapę ze szlakami trekkingowymi. To czas sjesty wiec prawie wszystko jest zamknięte. W Decathlonie znajdujemy gaz i kierujemu się do Puerto del Carmen. Samochód mamy do czwartku więc plan na początek zakłada objechanie wyspy, oczywiście dookoła, a potem zobaczymy. Puerto to przeurocze, lekko zaspane miasteczko. Cicho,spokojnie, turyści siedzą w barach na nadmorskich deptakach. Domy mają pozamykane okiennice a poza centrum prawie nie widać ludzi. Od razu rzuca się w oczy inne tempo życia. Korzystając z przyjemnej temperatury tj. dwudziesty dwóch stopni, jedziemy na Przylądek Papagayo, ale wiejący wiatr, z którego znana jest wyspa, szybko wygania nas z plaży. Słońce zachodzi dziś o 19.02 więc powoli czas szukać miejsca na rozbicie namiotu.

Share Button