Menu

Dzień 15 Bolotana – Sedilo 37,5km

Dziś po prostu się szło więc i wpis będzie krótki. Gdybym był owcą (albo baranem 😀), krową, kozą, osiołkiem czy też jakimkolwiek innym zwierzęciem hodowlanym, chciałbym żyć na Sardynii. Tutaj zwierzęta się hoduje tak jak lata temu a nie produkuje jak w innych częściach Europy, w tym w Polsce. Od kiedy ruszyliśmy z Porto Torres, praktycznie wszędzie poza centrami większych miast, widać owce. Owce, które pasą się na ogromnych przestrzeniach, swobodnie wędrują w towarzystwie psów pasterskich, jedzą to, co rośnie na pastwiskach. W zależności od źródła, mówimy o 3 do 5 mln owiec na całej Sardynii. W praktyce oznacza to, iż śpiąc pod namiotem jesteś skazany na beczenie owiec i dźwięk dzwoneczków, które mają prawie wszystkie z tych zwierząt. Cały bajer polega na tym żeby rozbić namiot gdzieś pomiędzy jednym a drugim stadem😀.

O Nas

Dzień dobry bardzo. Ja to Paweł, a ona to Iza. Witamy Cię na naszej stronie. Jesteśmy w miarę normalną parą, poza tym że nie zgadzamy się z przyjętą przez większość definicją normalności, a wręcz się przeciwko niej buntujemy. Wierzymy w to, że życie nie sprowadza się jedynie do bezsensownej konsumpcji, a do szczęścia nie jest nam potrzebny nowy ajffon. Wierzymy w życie z pasją, pełne aktywności, pokonywanie własnych słabości, a przede wszystkim wierzymy w Boga. Dzięki jego opiece i ciężkiej pracy conajmniej raz w roku możemy się wyrwać z pułapki normalności. Na tydzień, miesiąc, czy dwa. Stopem, rowerem, pieszo albo samochodem. Nie musi to być wcale daleko. Życie ma smak i zapiera dech w piersiach nawet w „naszych” Karkonoszach. Wystarczy wziąć plecak, zmienić tryb na offline, wyciszyć telefon i wyjść z domu. Przed nami miesiąc w Albanii. Rodzina i przyjaciele przyzwyczaili się już, że będąc gdzieś dalej piszemy dla nich jakąś krótką relację. Tak będzie i tym razem. Zapraszamy do wspólnej podróży.