Dzień 47 ” veni, vidi, vici”
Passo Corese - Rzym To już ostatni dzień. Ksiądz zaprasza mnie na mszę o 7.30. Zaczyna się o 7.45, po mszy czekam jeszcze 10 min i idziemy na śniadanie. Espresso i trzy grzanki wciągam w 30 sekund i można ruszać. Codziennie coraz bliżej, a dziś już tylko 37 km do celu :) W połowie zaczyna się największa ulewa jaką miałem przez cały czas wędrówki. 15 minut i na szczęście znowu wychodzi słońce. Pewnie to jakieś symboliczne oczyszczenie z grzechów. Czyżby to ...

Czytaj więcej

Dzień 46 to już tuż tuż
Configni - Passo Corese [39 km] To już przedostatni dzień i zaczyna się zupełnie normalnie :) Pobudka, kawa i ognia. Kolejny mały rekord – pierwsza przerwa po 19 km. Znajduje sklep i można uzupełnić kalorie. Wczoraj poprosiłem ks. Jacka o telefon do następnej parafii i tym sposobem mam kolejny nocleg. Wygląda na to, że i Włosi nie zobaczą jaki mam ładny namiot :) Startuje z wysokości ok. 650 m n.p.m. i mam bardzo błędne przekonanie (zresztą już nie pierwszy raz ...

Czytaj więcej

Dzień 45 „Roma – 100 km”
Spoleto - Configni [48 km] Wieczorem docieram do Spoleto. Robię zakupy i dzwoni do mnie Edoardo. Jest on zajęty do późna w nocy, ale przywozi mi klucze do mieszkania. Super! Idę więc powoli. Jak to często bywa, na końcówce mam pod górę. Ale to dobrze. Jutro mam 47 km, więc wychodzi na to że przynajmniej początek będzie sympatyczny :) O 6 pobudka. Edoardo wstaje żeby się pożegnać. Jak na 6 rano jest bardzo zadowolony. Chyba dlatego, że to nie on ma przed sobą ten ...

Czytaj więcej

Dzień 44 mała rzecz a cieszy
Foligno - Spoleto [31,5km] Gdy dotarłem na nocleg okazało się że to chlew :) Ok. Nie zabrzmiało zbyt dobrze, tak więc, że to miejsce w którym kiedyś mieszkały świnie a teraz po kapitalnym remoncie i adaptacji na potrzeby mieszkaniowe jest komfortowe i ma swój klimat :) Wieczorem pojechaliśmy do centrum Foligno, do pizzerii, która znalazła się na liście Top Pizzeria we Włoszech w jakimś tam magazynie. Moja opinia może być subiektywna, ale rzeczywiście pizza była ...

Czytaj więcej

Dzień 43 Assisi
Asyż - Foligno [19,5 km] Gdy dotarliśmy wczoraj pod bazylikę Św. Franciszka miałem mały dylemat. Iść 4 km na nocleg z couchsurfingu czy iść z Ugo na nocleg tuż obok bazyliki. Więc poszliśmy w pierwszej kolejności zapytać się czy jest w ogóle miejsce. Dom prowadzony przez siostry zakonne. Opłata dobrowolna. Jest miejsce. Jeszcze tylko zakupy. Wracamy, Ugo robi przepyszną pastę i już trzeba iść spać. Rano o 7 godzinie msza w Bazylice i wracamy na nocleg. Tutaj nasze ...

Czytaj więcej

Dzień 42 u bram Św. Franciszka
Pratale, Vallingegno - Asyż [39 km] Czas przenieść się jeszcze na chwilę do Gubbio. Jest dzień trufla. Całe miasto jest pełne kamperów. Ludzie przyjeżdżają tu z całych Włoch na coroczną ekspozycję tych trufli. Przy okazji znalazłem odpowiedź na pytanie do czego służy urządzenie przypominające trochę maczetę, a trochę wielką obcinarkę do cygar, które noszą myśliwi zamiast strzelby. Tak więc po pierwsze to nie myśliwi tylko poszukiwacze trufli, a po drugie to ...

Czytaj więcej

Dzień 41 niedziela – czas na odpoczynek
Gubbio - Pratale, Vallingegno [14 km] Dzisiejszy dzień z góry przeznaczyłem na odpoczynek. I tak, po 14 km znalazłem się z dala od wszystkiego, na farmie organicznej. Z dala od miasta, samochodów, hałasu, komercji, z dala od cywilizacji do tego stopnia że wielki tu problem z zasięgiem i internetem, dlatego reszta relacji jutro. Dziś laba :) /// This day was intended to relax. In this way, after 14 km I ended up far away from everything on an organic farm. Far ...

Czytaj więcej

Dzień 40 na rezerwie przez Apeniny
Caimercati - Gubbio [32 km] Wczoraj, po trzydziestu kilku kilometrach schodzę z gór do małej wioski. Jest już po 17, robi się ciemno, przede mną jeszcze 9 km. Rozglądam się za miejscem, gdzie można by usiąść. Mijam grupkę Włochów którzy coś do mnie mówią. Niestety nic nie rozumiem. Nagle słyszę międzynarodowe słowo, które tym lepiej brzmi, im więcej kilometrów masz w nogach. Birra? O tak. Tak więc nawiązujemy kontakt, znajduje się ktoś kto mówi po angielsku. ...

Czytaj więcej

Dzień 39 nie ufaj nawigacji
Sassocorvaro - Cameircatti [47 km] Wczoraj przed 17 docieram do miasteczka Sassocorvaro. GPS pokazuje że zostało mi 500m. Znajduje sklep i robie większe zakupy. 1 listopada przede mną, więc lepiej mieć co jeść. 2 chleby, sałatka, jakiś słoik, batony. Dziś już niedaleko a rano jakoś poleci. Docieram na miejsce. Mam nocować w Bed and Breakfast. Ale tutaj nikt nie słyszał o czymś takim. Fuck. Google maps wyprowadziło mnie w pole. Jeszcze 6 km. A bateria pokazuje 5%. ...

Czytaj więcej